Archiwum kategorii erasmusowsko czyli madziażę

Węgierska zima

Posted in erasmusowsko czyli madziażę on 18 Grudzień 2009 by hasita86

Jak się okazało w tym tygodniu, zima na Węgrzech też może być sroga… i zaskoczyć nie tylko kierowców.

A o to i dowód, że na Węgrzech też pada.

Widok z okna mojego pokoju

Jak dobrze, że mam kawę i orzechy w czekoladzie.

A tutaj mały bonusie świąteczny z najlepszymi życzeniami ode mnie dla Was:

Wesołych Świąt Debreczynie... ( a ja Wam mówię Boldog Karácsonyt!)

Hej kolendnicy, hej!

A ja właśnie zdałam sobie sprawę, że pakowanie mnie przerosło i musi być o jedną reklamówkę więcej, żeby zapakować przybory kuchenne i kosmetyczkę. Ehh… Dobrze, że jedziemy samochodem.

Spacerując po Wielkim Lesie cz. 2

Posted in erasmusowsko czyli madziażę on 11 Grudzień 2009 by hasita86

czyli rzecz o debreczyńskich pomnikach.

Najpierw słowo wyjaśnienia. Notki o Wiedniu nie będzie, bo usunęłam przez przypadek zdjęcia z komputera. Jak nasz rodzinny zaprzyjaźniony informatyk pomoże mi coś z tym działać wtedy powinno się coś pojawić.

To na razie tyle. Pomników będzie więcej :)

Wizyta w Transylwani cz. 1

Posted in duch kulturoznawcy, erasmusowsko czyli madziażę, podróżuję on 17 Listopad 2009 by hasita86

Wycieczka do Transylwanii była przeze mnie najbardziej wyczekiwanym wypadem tego wyjazdu. Większość będzie wiedzieć dlaczego… Zapalona fanka wampirów, pochłaniająca jak gąbka każde informacje o tych kreaturach, dobrze znająca legendy krążące o tych istotach na terenach Transylwanii.  Ja traktowałam tę wyprawę niemal jak powrót „do swoich”. A co z tego powrotu wyniknęło zaraza przekonacie się sami.

Transylwania przywitała chłodnym jesiennym słońcem, więc dopóki obserwowało się tą część świata z szyb autobusu nie było tak źle. Pierwszy postój – granica węgiersko-rumuńska. Szok jaki wszyscy przeżyliśmy jest nie dopisania. Po węgierskiej stronie czysto, pięknie i ładnie. Widać, że służby porządkowe dbają o dobry wizerunek. Niestety nie można tego powiedzieć o stronie rumuńskiej. Obok śmietnika porozwalane resztki jedzenia, torebki, woreczki, kubki… Przykrego widoku dopełniały chude i brudne psy, szukające w wyrzuconych resztkach jakiegoś jedzenia i dla nich. Tuż za ogrodzeniem pasło się stado baranów.

Jedziemy dalej. Im dalej tym biedniej i dziko, ale za to widoki piękne. Prawie cały czas jechaliśmy po górzystym terenie. Przejeżdżając przez rumuńskie wsie można było zobaczyć jak biedni są ich mieszkańcy. Niziutkie domki jednorodzinne (chociaż kto tak naprawdę wie ile rodzin taki domek pomieści) z niezadbanymi podwórkami. Nie da się ukryć… przygnębiający widok.

Pięknymi widokami oko można było nacieszyć w większych miastach Transylwanii , takich jak: Cluj Napoca, Targu Mures czy Oradea.

Pierwszym naszym celem była Oradea, tam mieliśmy tylko godzinkę na wymianę waluty, zrobienie zakupów żywnościowych i ruszenie dalej. Dłuższym naszym postojem był Cluj Napoca (węg. Kolozsvár).

Cluj jest nieformalną stolicą Siedmiogrodu i jednym z największych miast w Rumunii, liczącym sobie 320 tyś. Mieszkańców. Pierwsze wzmianki o założeniu tego miasta pochodzą z XII/XIII wieku. Miasto wiele przeszło. W 1241r po najazdach tatarskich zostało zniszczone z inicjatywy króla węgierskiego Karola Roberta miasto odbudowano, a później z polecenia Zygmunta Luksembuskiego w 1405r ufortyfikowano, otaczając je murami obronnymi i basztami. Miasto jest miejscem wielu ważnych wydarzeń w historii Siedmiogrodu. Wśród wojen i zawieruch dziejowych, najczęściej ten kto zajął Clujem, ten praktycznie władał całą krainą.

Na mnie Cluj zrobił ogromne wrażenie. Przepiękne miasto z mnóstwem kolorowych kamieniczek i ślicznym centrum. Niestety pomimo naszych chęci niewiele zobaczyliśmy, ponieważ dotarliśmy tam o zmierzchu i w środku ulewy. Mimo to mam nadzieję, że uda mi się tam jeszcze powrócić.

Székely Himnusz

Posted in co mi w duszy gra, duch kulturoznawcy, erasmusowsko czyli madziażę on 13 Listopad 2009 by hasita86

tak właśnie nazywa się węgierska pieśni patriotyczna, która jest dla Węgrów ważna tak samo jak “Rota” dla Polaków.

Oczywiście wersja współczesna.

Polsko-węgierskie romzowy

Posted in erasmusowsko czyli madziażę, moje ciężkie przypadki, przegadane on 10 Listopad 2009 by hasita86

hasita86: Cześć :) :)
Norbert: hi baby jak sie mas?
h: very dobrze :D :D
N: :D :D oké thats great

(oczywiście później było znaczniej rozbudowanie i poważnie :P )

N: see u laterű, bye

h: szija (?)
N: takű

I też można się dogadać :D

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.