Archiwum kategorii po prostu film

Filmowy weekend

Posted in bollywood, Hollywood, po prostu film on 1 Luty 2010 by hasita86

Dawno nic o przybytkach X muzy nie pisałam, bo i dawno nic nie oglądałam. Jednak w ten weekend postanowiłam to nadrobić i obejrzałam 3 produkcje: dwie hollywoodzkie i jedną bollywoodzką.

1. Dil Bole Hadippa! reż. Anurang Singh

Veera (Rani Mukherjee) to młodziutka, zapalona pałkarka w grze zwanej krykietem. Rohan to młody członek angielskiej drużyny krykieta, który odwiedza ojca (Anupam Kher) w Indiach. Ojciec jako trener indyjskiej drużyny krykieta przeżywa pewien kryzys. Bowiem na Meczu Przyjaźni: Indie-Pakistan, wygrał Pakistan i czuje on potrzebę szybkiego rewanżu. Dlatego prosi Rohana, aby zajął się treningami i nauczył jego „dzieci” tak grać, aby wygrać. W tym celu Rohan urzadza nowy nabór do drużyny i gdy Veera się o tym dowiaduje od razu postanawia zgłosić swoją kandydaturę. Niestety, jest mały problem – jest kobietą, a to przecież jest męska drużyna. Co ona może na to poradzić skoro nie ma damskiej drużyny krykieta? Wymyśla plan… Wkrótce do drużyny dołącza Veer – młodzieniec o bardzo kobiecym wyglądzie.

Oj, brakowało mi dobrego bollywoodzkiego filmu, który poprawi mi nastrój. Taki jest Dil Bole Hadippa! Pełno w nim lekkiego humoru, znajdzie się też kilka bollywoodzkich smaczków dla fanów tej kinematografii. O aktorstwie nie ma się co specjalnie rozpisywać, ci co siedzą w temacie wiedzą o czym mówię, a dla tych co specyfika filmów Bollywood jest obca… Radzę przymknąć oko na jakość popisów aktorskich.

2. To skomplikowane (It’s complicated) reż. Nancy Meyers

Jane (Meryl Streep) to rozwódka, która ma trójkę dorosłych dzieci. Były mąż Jake (Alec Bladwin) też już ułożył sobie życie z nową, dużo młodszą od siebie partnerką. Pomimo rozwodu utrzymują ze sobą dość przyjazne stosunki i chodzą razem na wszystkie ważne rodzinne imprezy. Kiedy spotykają się na wieczornej kolacji, przed ceremonią wręczenia dyplomów ich syna, zaczyna się dziać z nimi coś dziwnego. Efektem tegoż jest ich romans!

Pewnego dnia Jane poznaje architekta Adama (Steve Martin), który zajmuje się planami jej wymarzonego mniejszego domku. Od słowa do słowa rodzi się między nimi specyficzna więź, ona rozwódka, on w trakcie rozwodu…. Tym razem Jane ma powód do dumy: to ona jest „tą drugą” i to w dodatku upiekła dwie pieczenie przy jednym ogniu! Pięna komedia romantyczna z doborową obsadą. Kocham Meryl i prawdopodobnie gdyby nie ona, nawet bym nie zwróciła uwagi na tą komedię. Po nieszczęsnym „Raj dla par”, odzyskałam wiarę, że jednak mogą być dobre filmy o miłości i to nie byle jakiej… Bo dojrzałej!

3.Doryan Grey reż. Oliver Parker

Dorian (Ben Barnes) to piękny młodzieniec o nieskazitelnej urodzie i nienagannym wychowaniu. Kiedy wraca w rodzinne strony, aby zająć się spadkiem po wujku wkracza w towarzystwo ludzi pięknych, bogatych i moralnie zepsutych. Jego kompanami przygody stają się: malarz Basil (Ben Chaplin) oraz Lord Wotton (Colin Firth). Basil urzeczony pięknem młodego przyjaciela postanawia go namalować, a Lord Wotton pokazuje mu jak może spędzać samotne godziny. Kiedy portret Basila jest gotowy, wszyscy zachwycają się tym dziełem. Mówi się, że obraz tętni życiem i namalowany na nim Dorian wygląda jak żywy. Nikt jeszcze nie wie ile w tych słowach jest prawdy!

Akcja powieści to koniec wieku XIX. Ciemne uliczki i zaułki Londynu oferujące różnorakie uciechy dla wszystkich ludzi, a zwłaszcza mężczyzn. W taki właśnie świat wkracza Dorian Grey. Uwielbiam kino kostiumowe, a zwłaszcza to kiedy zobrazowana na srebrnym ekranie zostaje XIX-wieczna Anglia. Klimat tamtejszych czasów został idealnie uchwycony i ma się wrażenie, że główny bohater spotka się za chwile na ulicy z inną wybitną postacią literacką – Sherlockiem Holmesem. Polecam jak najbardziej!

Papryka, sex i rock’n'roll

Posted in po prostu film tagi on 14 Grudzień 2009 by hasita86

czyli, Made In Hungaria

Chciałam podzielić się radosną nowiną. Otóż do polskich kin wchodzi węgierska produkcja, którą przetłumaczyliśmy tak jak w głównym tytule mojej notki.

Oto zwiastun:

Premiera na Węgrzech miała miejsce 14.02.2009 ( tak, tak w Walentynki!).

Do Polski wracam już w tym tygodniu, więc może załapię się na mały seansik w Światowidzie. Kto wie… :D

A jest ktoś szczęśliwym posiadaczem soundtracku? (bardzo prosiłabbym o kontakt!)

My Little Bride(2004) reż. Ho-jun Kim

Posted in duch kulturoznawcy, po prostu film tagi , on 16 Lipiec 2009 by hasita86

Bo-eun (Geun-yeong Mun) jest uczennicą liceum i jej codziennymi problemami są dobre stopnie, opieka nad dziadkiem oraz podkochiwanie się w jednym z graczy szkolnej drużyny baseballowej Jungwoo. Sang-min (Rae-won Kim) jest studentem czwartego roku, chyba sztuk pięknych… Facet typu macho, podrywa wszędzie gdzie tylko może piękne dziewczyny i raczej nie przejmuje się swoimi ciętymi uwagami na temat kobiet.  Kiedy oby dwoje zostają wezwani do głowy rodziny Bo-eun, dowiadują się o planach wobec nich. Okazuje się, że dziadkowie dziewczyny i chłopaka byli przyjaciółmi w czasie wojny i po jej zakończeniu. Przysięgli sobie, że ich dzieci się pobiorą… Niestety nastąpiły pewne komplikacje, bowiem oby dwoje mieli synów. Dlatego genialny starszy pan wymyśla, że przysięga spada na drugie pokolenia.

Bo-eun i Sang-min są niezadowoleni z tego powodu, starają się wyperswadować dziadkowi irracjonalność pomysłu, ale staruszek jest nieprzejednany. Nawet wykorzystuje swoją ciężką sytuację będąc w szpitalu, żeby wymusić zgodę na pociechach.

W końcu dochodzi do ślubu. A ślub to dopiero początek katastrof i śmiesznych sytuacji w życiu młodego małżeństwa.

Do filmu przekonała mnie notka Agny i trailer na jej blogu. Miałam lekkie obawy, że nie załapię koreańskiego humoru, albo że język będzie nie do przejścia. Na szczęście wszystkie obawy były absurdalne i nie potrzebne. Ten film to świetny poprawiacz humoru, a poza tym środek kwikogenny i ahogenny.

Jedyne co może być bulwersujące w tym filmie to fakt wydania 16-letniej dziewczyny za mąż. Nie wiem jak się to ma do ich kultury, ale w naszej na pewno nie jest to akceptowalne; no chyba, że już koniecznie trzeba. A swoją drogą to rozbawił mnie motyw dwóch ślubów: najpierw typowo europejskiego czyli czarny garnitur plus biała suknia, a potem ichniego w kimonach.

W każdym razie, dla wszystkich entuzjastów kina koreańskiego oraz koneserek przystojnych twarzy pozycja obowiązkowa.

A skoro mowa o przystojnych twarzach, to od dzisiaj taki mam pulpit:

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.